Kwestia piękna - zdrowe życie a zabiegi


Nad tym tematem zastanawiałam się od dłuższego czasu. Został poruszony dosyć mimowolnie, podczas pewnego babskiego wieczoru. Poznałam w Anglii kilka osób, które często snują rozważania na temat przeprowadzenia operacji plastycznej, i jak do tej pory nie miałam powodów, by poświęcać temu tematowi szczególną uwagę, tak zetknięcie się z tą sytuacją sprawiło, że zaczęłam się zastanawiać - dlaczego zabiegi

Doszłam do wniosków, które zaszły o wiele dalej, niż się tego spodziewałam. Kilka centymetrów za dużo, kilka zbędnych piegów? Nic wielkiego, wystarczy zabukować wizytę u lokalnego chirurga plastycznego. W dzisiejszych czasach poprawić można niemalże wszystko. Wystarczy wykonać kilka telefonów i już można odliczać czas do dnia upragnionej zmiany – nic prostszego! Czasem jednak wystarczy zatrzymać się i zastanowić, czy naprawdę warto. Czy warto ryzykować zdrowie, wydawać pieniądze i poddawać się często nieprzyjemnym, bolesnym zabiegom? Nie lepiej byłoby najzwyczajniej w świecie zawalczyć o siebie w nieco inny sposób?

Serowo-szpinakowe mini frittaty

frittata

Nie zawsze mam czas i siłę na gotowanie - bywa, że uciekam się do prostych rozwiązań, przygotowując na obiad kolejny dzień z rzędu makaron z warzywami i serem, a na śniadanie wcinam owsiankę lub jogurt. Niemniej, i w szukaniu prostoty można odkryć przepisy, które nie są trudne w przygotowaniu, a gwarantują naprawdę wspaniałe efekty.

Frittata to danie, które umożliwia zawarcie w nim tak zwanego wszystkiego i niczego: wystarczy zestawienie ulubionych warzyw i garstka sera, by skomponować naprawdę smaczny i zdrowy posiłek. I choć częściej stawiam na frittatę w wersji pełnowymiarowej, jako danie obiadowe, tak też tym razem pokusiłam się o lekkie śniadanie. Na upartego można byłoby pokusić się o stwierdzenie, że zjadłam po prostu alternatywną wersję jajecznicy, jednak frittata ma swój specyficzny smak, który ciężko byłoby przyrównać do wspomnianego wyżej dania. Mini frittaty mogą stanowić też wspaniałą propozycję na przekąskę na zimno lub na ciepło - czy to podane na talerzykach, czy to w papilotkach, nie tylko prezentują się dobrze, ale i zachwycają smakiem. Charakteru w tym przypadku zdecydowanie dodaje im ser cheddar, który - połączony ze szczypiorkiem i cebulką przekona niejednego wielbiciela serowych chipsów, że naprawdę, naprawdę istnieją zamienniki tego typu grzeszków. A ja, niezależnie od tego, czy do tej pory to danie była Wam obce, czy też lubicie i przygotowujecie je często, zachęcam Was gorąco do wypróbowania właśnie tego zestawienia smaków - naprawdę warto!

frittata z serem i szpinakiem

/4 porcje/
- 8 jajek
- 1 szklanka różyczek kalafiora
- 1 garść świeżego szpinaku
- 1 czerwona cebula
mini frittaty- 3 łyżki posiekanego szczypiorku
- 80g sera cheddar*
- olej lub oliwa
- sól i pieprz

Kalafior gotujemy na parze do momentu, w którym nie będzie surowy, jednak uważamy, aby nie był zbyt miękki. Odstawiamy kalafior do ostudzenia, a następnie dzielimy na małe cząstki. Cebulę kroimy w drobną kostkę i podsmażamy do zarumienienia na rozgrzanym oleju, w połowie smażenia dodając na patelnię szpinak. W misce dokładnie mieszamy jajka, sól, pieprz (dla efektu jednolitej konsystencji, możemy użyć do tego miksera). Następie dodajemy szczypiorek oraz starty na tarce o dużych oczkach ser cheddar. Na samym końcu dodajemy do masy ostudzony szpinak, cebulę oraz kalafior. Dokładnie mieszamy wszystkie składniki, a następnie przelewamy całość do żarrodpornych, lekko natłuszczonych kokilek. Pieczemy frittaty w piekarniku nagrzanym do 180*C przez około 20 minut. Frittaty wyjmujemy delikatnie z kokilek tuż po wystudzeniu, lub też jemy prosto z kokilek z ulubionymi dodatkami. 
*można zastąpić innym serem o charakterystycznym, ostrym smaku
mini frittata

Zjedz w Anglii: Southsea Coffee Co

southseacoffee.co.uk
crumpets honeycomb

Southsea Coffee Co - na to miejsce natknęłam się przypadkiem, szukając ciekawych miejsc w najbliższej okolicy. Swoim fanpage na Facebooku, Southsea Coffee Co od razu wzbudziło moje zainteresowanie. Delikatny rustykalizm, duża dawka pomysłu i bardzo ciekawie brzmiące dania z gatunku kuchni wegetariańskiej, wegańskiej, bezglutenowej, surowej - "to coś dla mnie!", pomyślałam, jak zawsze gotowa na poznanie nowych smaków. Wykorzystując wolny czas, postanowiłam nie zwlekać i wybrać się na testowanie.